youth

lajn





Nie ma to jak listopadowy spacer wśród białych sosen.







NADUŚ(4)



Była 16:24. Jak co dzień o tej godzinie siedziałem przed komputerem i sprawdzałem nowości na efukcie. Jeden z filmów, wywołał u mnie lawinę skrajnie różnych emocji. Opowiadał on o miłości dwóch kobiet, które znalazły bardzo nietypowy sposób okazywania sobie czułości- strzelały do swoich odbytów kasztanami. Z procy. Myślałem, że po tym filmie nic mnie już dzisiaj nie zaskoczy. Myliłem się. Na fejsie napisał Wojtek z propozycją wyjazdu do Austrii. Miałem zabrać ze sobą swojego skoczka i z nim robic zdjęcia akcji. Wybór padł na nadwornego kaskadera stajni D&GM- Mateuszka Hallalę. Zajarany jak skurwol w sylwestra, odliczałem dni do wyjazdu. W głowie snułem wielkie plany. Codziennie chodziłem rozpromieniony jak zakochany gimbus, powtarzając sobie w myślach "Kurwa jebana Ogień sie zesra jak zobaczy jakie foteczki pierdykłem... A ciota Łakomy sprzeda aparat i pójdzie na studia...".
Nastał dzień wyjazdu. Podekscytowany pakowałem tobołek, nucąc pod nosem kawałek dr. Mioda "chycił robota momy kasa... jadymy na kurwy... bydą ciągnąć nom kutasa... jadymy na kurwy...".
Wtem usłyszałem dźwięk, wróżący kres mojej ekscytacji. Dzwonił Halalek
"Tyyy kurwa, ja nie jade. Wyjebałem się na ślizgawce w Krakowie i skręciłem kostkę..."
Słoik pasztetu królewskiego wypadł mi z ręki i runął na posadzkę rozbijając się na miliardy małych kawałków.
"bla bla bla hpahgpahgr... kurwa kurwa bla bla bla"- nawijał Mateusz, ale ja nie rozumiałem już ani słowa.
Wiedziałem, że mam przed sobą misję. Wyzwanie, które powie mi ile jestem wart. Musiałem zwerbować skoczka zastępczego, który spakuje się w godzinę i pojedzie ze mną. Obdzwoniłem wszystkich znajomych z Fejsa, Naszej-Klasy i Zbiornik.com. Nie udało się. "Ja%#$*dole, kuuuu%^&wa mać no to pofociłem jak zwykle...Jeszcze pewnie same zjeby tam pojadą...".
W jednej chwili marzenie o byciu jak Andy Wright legło w gruzach. Drogę do Wrocławia (skąd miał mnię zabrać autobus) przebyłem zalany łzami, rozpamiętując wszystkie swoje życiowe porażki. Nie wierzyłem, że coś jest w stanie podnieść mnie na duchu...
I kolejny raz się pomyliłem! Kiedy zmierzałem w stronę złotego autobusu, dostrzegłem z oddali postać szczerzącą do mnie kły. Miała na sobie szkarłatno purpurowe szaty, a w jej dłoni żarzyła się pecyna. To był Tomek Wotang. Od razu zrobiło mi się cieplej na sercu i zobaczyłem wyjazd w jaśniejszych barwach. Najlepsze jednak czekało na mnie w środku piętnastometrowego mercedesa. 63 fotele. Wszystkie z nich były zajęte przez wyzwolone milfy o wielkich bufetach i spojrzeniach rozpaczliwie krzyczących "szukam bolca!". Już wiedziałem, że to nie będzie zwykły wyjazd na deskę, ale istne SNOŁ SZOŁ (ang. białe szaleństwo). I tak też było...











NADUŚ(13)




Wszystkie prawa zastrzeżone. Wykorzystywanie zdjęć bez zgody autora zabronione. Kontakt: pawel.karasinski[małpa]o2.pl lub FEJSBUNIO


portfolio AMK ogień max zdjęcia dubiel VIMO bmx tomek podgorny foto lucek lucek blogasek aram padlina vampirek modest3000 michaś flip andrut gej slopek frytka ads mateusz pojara marcelina maru eiya bataleon herman hermes ornitolog silverpants dziara 360mag starzec halalek gorni kuraj boberski kabat przem pietro pietro2 dżejson yelen gracjan pinki lysyskurwysyn ognia duperka www.bmx.pl biuro rachunkowe ktm jezier fortyfour pontoon koksbrygada bronek dolar bsnt karola jwn zipser i spółka antek maxo ripcurl bastek za komuny skacze na mamuciej rafal cięcie grafiki amok TwoTip Freeskiing Shop pt wnetrza

2017 03 02 01 2016 12 11 10 09 08 07 06 05 04 03 02 01 2015 12 11 10 09 08 07 06 05 04 03 02 01 2014 12 11 10 09 08 07 06 05 04 03 02 01 2013 12 11 10 09 08 07 06 05 04 03 02 01 2012 12 11 10 09 08 07 06 05 04 03 02 01 2011 12 11 10 09 08 07 06 05 04 03 02 01 2010 12 11 10 09 08 07 06 05 04 03 02 01 2009 12 11 10 09 08 07 06 05 04 03 02 01 2008 12 11 10 09 08 07 06 05 04 03 02 01 2007 12 11 10 09 08 07 06 05 04 03 02 01 2006 12 11 10 09 08 07 06 05 04 03 02 01 2005 12